domingo, 24 de octubre de 2010
In the Solitude of Cotton Fields By Bernard-Marie Koltes
Pi Theatre with the PuSh International Performing Arts Festival and the Polish Cultural Institute in New York presents Radoslaw Rychcik and the Stefan Zeromski Theatre of Poland’s production of In the Solitude of Cotton Fields.
Director Radosław Rychcik’s contemporary vision of French playwright Bernard-Marie Koltes’ play In the Solitude of Cotton Fields features 2 actors in black suits backed by the talented musicians of The Natural Born Chillers. The action follows the Dealer and the Client as they conduct an seemingly illicit and unnamed deal. Featuring Wojciech Niemczyk & Tomasz Nosinski from the Stefan Zeromski Theatre of Kielce, Poland.
The 29-year-old Radoslaw Rychcik is a great example of the kind of talent emerging from the exceptionally strong theatre scene in Poland. His shows are known for intense acting coupled with simple and yet specific scenography. Rychcik has directed shows by Bertolt Brecht (Versus: In the Jungle of Cities), Roland Barthes (Fragments: A Lover’s Discourse) and recently premiered an adaptation of Gustav Flaubert’s Madame Bovary. His work has been shown at Under the Radar (NYC) and was seen this year at the TBA Festival in Portland and On the Boards in Seattle.
Natural Born Chillers from Ostrow Wielkopolski is a band of 5 musicians who deliver a high-power sound that combines the energy of electronics with the depth of live instruments, charismatic vocals, and a strong visual element. Their music is like an explosive love affair between electronica and rock’n’roll, techno and punk. Every show is performed almost like a DJ set with dynamic compositions by NBC and live remixes of top-shelf club hits. NBC has played the most popular clubs and underground cultural events in Poland. www.myspace.com/thenaturalbornchillersosterdam
Bernard Marie Koltes, whose plays have been translated into thirty languages, is one of the most performed French playwrights in the world. In the Solitude of Cotton Fields was written in 1985. He died of AIDS related complications in 1989 at the age of 41.
In the Solitude of Cotton Fields is performed in Polish with English surtitles.
Single tickets will be available beginning November, 2010
http://pitheatre.com/in-the-solitude-of-cotton-fields/
jueves, 18 de marzo de 2010
Samotność pól bawełnianych w Łaźni Nowej
2010-03-18, źródło: Łaźnia Nowa/mw

Treścią Samotności pól bawełnianych jest namiętny poetycki dialog pomiędzy Klientem i Dealerem o dealu (wymianie) jako zasadzie międzyludzkich kontaktów. Dwóch młodych, odzianych w czarne garnitury mężczyzn rzuca w publiczność mocne słowa, za którymi stoi równie mocna muzyka.
"Aktorzy działają poza ograniczeniami własnej fizyczności, kinetyki przez naszą cywilizację uprzywilejowanej i ekspresji przez naszą kulturę tolerowanej. Widz dostaje na talerzu emocje wyprane i odarte z tego, co na co dzień je ogranicza, porządkuje i temperuje. Nosimy je przecież w sobie i od dziecka uczymy się, jak sobie z nimi radzić. A potem uczymy nasze dzieci. I nieopatrznie przychodzimy na seans teatru Radka Rychcika, żeby zobaczyć te emocje w izolacji od wszelkich ograniczeń i konwenansów (...) Rychcik brutalnie i z dużą stanowczością wydobył bowiem z ciał swoich aktorów coś, czym głęboko i skrycie wszyscy jesteśmy podszyci - lęk, że nigdy tego najbardziej istotnego, najbardziej dotkliwego braku nie zaspokoimy, a wszystko inne pozostanie tylko częściowe i pozorne".
Festiwal BOSKA KOMEDIA Kraków
Łaźnia Nowa będzie jednym z pierwszych teatrów, na których deski poleje się gorący pot maksymalnie eksploatowanych aktorów. Będzie też jednym z pierwszych, których mury zadrżą od grających na żywo Natural Born Chillers.
Bernard-Marie Koltes - Samotność pól bawełnianych Reżyseria: Radosław Rychcik
Tłumaczenie: Marian Mahor
Scenografia: Maria Stoces
Muzyka: grupa Natural Born Chillers
Premiera: 3. października 2009
Obsada:
Dealer - Wojciech Niemczyk
Klient - Tomasz Nosiński
2010-03-19 19:00
2010-03-21 21:00
os. Szkolne 25
Łaźnia Nowa
30/20 zł
Samotność pól bawełnianych, głośny multimedialny spektakl Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach, hit Boskiej Komedii 2009, będzie można obejrzeć w Łaźni Nowej w Krakowie trzykrotnie: 19., 20. i 21. marca, każdego wieczoru o godz. 19.00. Treścią Samotności pól bawełnianych jest namiętny poetycki dialog pomiędzy Klientem i Dealerem o dealu (wymianie) jako zasadzie międzyludzkich kontaktów. Dwóch młodych, odzianych w czarne garnitury mężczyzn rzuca w publiczność mocne słowa, za którymi stoi równie mocna muzyka.
"Aktorzy działają poza ograniczeniami własnej fizyczności, kinetyki przez naszą cywilizację uprzywilejowanej i ekspresji przez naszą kulturę tolerowanej. Widz dostaje na talerzu emocje wyprane i odarte z tego, co na co dzień je ogranicza, porządkuje i temperuje. Nosimy je przecież w sobie i od dziecka uczymy się, jak sobie z nimi radzić. A potem uczymy nasze dzieci. I nieopatrznie przychodzimy na seans teatru Radka Rychcika, żeby zobaczyć te emocje w izolacji od wszelkich ograniczeń i konwenansów (...) Rychcik brutalnie i z dużą stanowczością wydobył bowiem z ciał swoich aktorów coś, czym głęboko i skrycie wszyscy jesteśmy podszyci - lęk, że nigdy tego najbardziej istotnego, najbardziej dotkliwego braku nie zaspokoimy, a wszystko inne pozostanie tylko częściowe i pozorne".
Festiwal BOSKA KOMEDIA Kraków
Łaźnia Nowa będzie jednym z pierwszych teatrów, na których deski poleje się gorący pot maksymalnie eksploatowanych aktorów. Będzie też jednym z pierwszych, których mury zadrżą od grających na żywo Natural Born Chillers.
Bernard-Marie Koltes - Samotność pól bawełnianych Reżyseria: Radosław Rychcik
Tłumaczenie: Marian Mahor
Scenografia: Maria Stoces
Muzyka: grupa Natural Born Chillers
Premiera: 3. października 2009
Obsada:
Dealer - Wojciech Niemczyk
Klient - Tomasz Nosiński
sábado, 9 de enero de 2010
Versus--In the Jungle of Cities
nytheatre.com review archive
nytheatre.com reviewMitchell Conway ·
Pictured: A scene from Versus--In the Jungle of Cities (photo © Teatr Nowy)
Director Radoslaw Rychcik has created a distinct performative world that I would certainly say fits the categorization "Brechtian." Every scene begins with an announced and projected title. The four actors consistently enter or exit in a line along the same upstage right diagonal. Almost all dialogue takes place with the performers facing out to the audience rather than each other. The action never resembles anything realistic, which I found quite satisfying.
As the audience enters, Natalia Kalita is crouched center stage. There is something immediately vulnerable about her as she looks around the audience, and due to the combination of her being gorgeous, scantily clad, in a strenuous position, and the object of observation, it already feels like she is somehow being exploited. Then the play begins, and the opening speech delivered by Kalita is utterly captivating. Her tense physical journey through reflections on the nature of watching wrestling draws a direct parallel to its content: we relish observing violence. This production gives the audience the satisfaction of an actor's physical strain, but then pushes it beyond what is entertaining and into what is uncomfortable, even nauseating. As Maria, Kalita scrubs the floor to Motown in a repeated pattern to the point of wheezing and collapsing.
Maria is the sister of George Garga, a book clerk. Tomasz Nosinski is demented, twitchy, and totally fascinating in this role. The main action revolves around the competitive relationship between Garga and Shlink, a lumber dealer, played with suave authority by Tomasz Szuchart. The plot development is not a focal point, but rather serves as a foundation expressing the dynamics of exploitation.
Amidst the exploits of the two men, the two women are treated as property. Shlink arrives and immediately takes Jane, Garga's girlfriend, as his own. In one moment Szuchart grabs Anna Gorajska as Jane by the neck and ankle, and she swings from upright to being casually held by him from only those parts. In another scene, Gorajska is blindfolded, naked, and singing. She is sexualized but devoid of identity; totally objectified in her inability to perceive or respond.
Shlink exerts complete dominance over Garga. In a scene entitled "Garga thinks about Shlink," Nosinski just thrashes his body with progressively more violent speed. But, then Shlink gives over his whole business to Garga, asks to be his servant, and allows Garga to marry Jane. Shlink then desires Garga's sister Maria, who Garga swiftly hands over. Before she is stopped and taken by Shlink, Maria begins to slap herself so violently that I cringed for Kalita.
Then comes a scene with Maria and Shlink holding hands while Jane pulls down and pulls back up multiple pairs of underwear. During this dialogue Szuchart looked so ill I thought his eyes would burst. I cannot tell what he was doing or how, but I was revolted by whatever was going on.
Choreographer Dominika Knapik deserves mention for the journeys accomplished by repeating a set of movements at different rates with different energies. A playful hugging match between brother and sister turns into a betrayal. A jealous spat between two women messing each other's clothes turns into a slow sexual undressing. Similar form is executed with tangibly different content in the dances as they progress.
The performers' powerful physical and vocal dedication overrides the disorientation of often poorly aligned supertitles. Doing Brecht using four characters is confusing in the first place. But again, the plot is not the priority here. This production is successful because its four fantastic actors are willing to push their bodies to the brink, as well as their sanity. The whole thing is risky. That's why it is great theatre.
Through detachment and pain it addresses issues of exploitation, including an audience's relationship to watching violence, and our expectations of entertainment. It's frightening to think about the implications of how a little violence is entertaining, but if the violence gets too real or too incessant, it becomes disgusting. Wrestling is entertaining because it's safe in many ways. The parameters are accepted. Certain ways in which we exploit or do violence to others we accept: moderate civilian casualties, paying an illegal immigrant just below minimum wage, a minor increase in yearly violent crimes, limited instances of police brutality, etc. One might say it comes from an attempt to be realistic. This production really forces consideration of when violence changes from acceptable, or entertaining, into unacceptable, and despicable. When do we stop being realistic; stop conceding to the perceived limits of reality? Why aren't we disgusted by all violence and exploitation? I undoubtedly find certain levels of violence entertaining, and I think it's worth thinking about why that is and what type of world it allows.
Opened: January 6, 2010
Closed: January 17, 2010
Artists Involved
- Cast: Anna Gorajska, Natalia Kalita, Tomasz Nosinski, Tomasz Szuchart
- Author: Bertolt Brecht
- Director: Radoslaw Rychcik
- Producer: Teatr Nowy
jueves, 15 de octubre de 2009
SKANDAL W KIELCACH
nie tylko o obnażaniu się na scenie …
Od kilku dni słyszę komentarze na temat
sztuki „Samotność pól bawełnianych” i dochodzę
do wniosku, że ten specyficzny eksperyment reżysersko-
menedżerski nadzwyczaj się w Kielcach udał, spektakl
Radosława Rychcika, wystawiony w Teatrze kierowanym
przez Piotra Szczerskiego, nikogo bowiem z widzów nie
pozostawia obojętnym. Niezależnie od płci, orientacji,
zapatrywań artystycznych, światopoglądu itd. Czyż nie
tego oczekujemy od dobrych przedstawień? Poruszenia?
Zatrzymania? Zastanowienia? Poczucia niemal realnego
Muszę przyznać, że sztuka Bernarda Koltésa,
która wcześniej zupełnie mnie nie przekonała i nie
olśniła, zaistniała na kieleckiej scenie i przemówiła
dzięki koncepcji reżyserskiej i świetnej grze aktor-
skiej. Sposób podania słowa, pokazanie wszelkich
możliwości ekspresji, na jakie pozwalał tekst,
przywiązywanie wagi do każdego gestu – wszystko
to złożyło się na sukces przedstawienia. Wojciech
Niemczyk w roli Dealera stworzył kreację niezwykłą
i wyjątkową. Sugestywny do bólu, prawdziwie i szcze-
rze oddający cierpienie człowieka bez nadziei
poszukującego (porozumienia, miłości, zaspokojenia,
„transakcji”), obnażający się dużo bardziej niż Klient
(Tomasz Nosinski). Na pewno tej roli nie zapomnę.
Tomasza Nosinskiego w ogóle ciężko będzie zapomnieć.
To jego rewelacyjna gra pozwala bowiem widzom
niemal namacalnie poczuć bezmierną samotność
i zagubienie człowieka, zagubienie, którego można
doświadczyć tylko w kontaktach z innymi. Z nami,
z publicznością.
Traktuję to przedstawienie jako szczególne
współistnienie obrazu, muzyki, słowa. Zmasowany
atak na zmysły. Muzyka na żywo w wykonaniu Natural
Born Chillers sprawia, że widz ma poczucie realności
obserwowanych sytuacji. Pokaz multimedialny autor-
stwa Marty Stoces uzupełnia i wzmacnia przekaz
sztuki. Jest tam trochę przemyconej pornografii,
ale przecież zwierzęca seksualność bohaterów jest
bezpośrednią przyczyną brania udziału w polowaniu,
a chęć erotycznego panowania nad drugim człowiekiem
jest wpisana w wiele życiowych „dealów”. Zwłaszcza
gdy spada maska, a dusza musi się całkowicie poddać
ciału. Gdy zostaje samotność. Bo przecież każdy jest
sam w czasie transakcji…
fot .
Marzena Marczewska
www.teatr-zeromskiego.com.pl/nowa/gazeta/gazeta_10_2009.pdf
Od kilku dni słyszę komentarze na temat
sztuki „Samotność pól bawełnianych” i dochodzę
do wniosku, że ten specyficzny eksperyment reżysersko-
menedżerski nadzwyczaj się w Kielcach udał, spektakl
Radosława Rychcika, wystawiony w Teatrze kierowanym
przez Piotra Szczerskiego, nikogo bowiem z widzów nie
pozostawia obojętnym. Niezależnie od płci, orientacji,
zapatrywań artystycznych, światopoglądu itd. Czyż nie
tego oczekujemy od dobrych przedstawień? Poruszenia?
Zatrzymania? Zastanowienia? Poczucia niemal realnego
Muszę przyznać, że sztuka Bernarda Koltésa,
która wcześniej zupełnie mnie nie przekonała i nie
olśniła, zaistniała na kieleckiej scenie i przemówiła
dzięki koncepcji reżyserskiej i świetnej grze aktor-
skiej. Sposób podania słowa, pokazanie wszelkich
możliwości ekspresji, na jakie pozwalał tekst,
przywiązywanie wagi do każdego gestu – wszystko
to złożyło się na sukces przedstawienia. Wojciech
Niemczyk w roli Dealera stworzył kreację niezwykłą
i wyjątkową. Sugestywny do bólu, prawdziwie i szcze-
rze oddający cierpienie człowieka bez nadziei
poszukującego (porozumienia, miłości, zaspokojenia,
„transakcji”), obnażający się dużo bardziej niż Klient
(Tomasz Nosinski). Na pewno tej roli nie zapomnę.
Tomasza Nosinskiego w ogóle ciężko będzie zapomnieć.
To jego rewelacyjna gra pozwala bowiem widzom
niemal namacalnie poczuć bezmierną samotność
i zagubienie człowieka, zagubienie, którego można
doświadczyć tylko w kontaktach z innymi. Z nami,
z publicznością.
Traktuję to przedstawienie jako szczególne
współistnienie obrazu, muzyki, słowa. Zmasowany
atak na zmysły. Muzyka na żywo w wykonaniu Natural
Born Chillers sprawia, że widz ma poczucie realności
obserwowanych sytuacji. Pokaz multimedialny autor-
stwa Marty Stoces uzupełnia i wzmacnia przekaz
sztuki. Jest tam trochę przemyconej pornografii,
ale przecież zwierzęca seksualność bohaterów jest
bezpośrednią przyczyną brania udziału w polowaniu,
a chęć erotycznego panowania nad drugim człowiekiem
jest wpisana w wiele życiowych „dealów”. Zwłaszcza
gdy spada maska, a dusza musi się całkowicie poddać
ciału. Gdy zostaje samotność. Bo przecież każdy jest
sam w czasie transakcji…
fot .
Marzena Marczewska
www.teatr-zeromskiego.com.pl/nowa/gazeta/gazeta_10_2009.pdf
martes, 6 de octubre de 2009
Tego jeszcze nie było. Aktor rozebrał się w kieleckim teatrze
Przeczytaj więcej
Czegoś takiego w kieleckim teatrze jeszcze nie było! Na scenie pojawiła się nagość. Wygląda na to, że sztuka Bernarda Kotlesa "Samotność pól bawełnianych" w reżyserii Radosława Rychcika słusznie zapowiadana była jako ryzykowny eksperyment...
Całkowita nagość aktora Tomasza Nosinskiego może zaskakiwać i szokować, jednak, jak podkreśla dyrektor kieleckiego teatru Piotr Szczerski, jest ona "podana" w bardzo estetyczny sposób, daleki od wulgarności.Aktor przez całą sztukę występujący w garniturze, na końcu zdejmuje go, stając przed publicznością obnażony nie tylko z ubrania. Jego bohater obnaża się w ten sposób emocjonalnie.
Szczerski podkreśla, że spektakl nie jest przeznaczony dla publiczności w wieku szkolnym, gdyż oprócz wspomnianej już sceny rozbieranej, pokazywane są w nim także projekcje video zawierające treści erotyczne.
Więcej w poniedziałkowym "Echu Dnia".
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091006/KULTURA04/831607394
lunes, 5 de octubre de 2009
Poetycki slam o samotności w teatrze
Monika Rosmanowska
"Samotność pól bawełnianych", najnowsza premiera kieleckiego teatru, szokuje. I daje widzowi, przyzwyczajonemu traktować teatr jak rozrywkę, w twarz. Raz za razem.
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gaz
Sztuka Bernarda-Marie Koltesa w reżyserii Radosława Rychcika to rzecz o przypadkowym spotkaniu dwóch mężczyzn. Dealer (w tej roli Wojciech Niemczyk) ma coś do sprzedania, Klient (Tomasz Nosiński) - chce coś kupić, ale nie potrafi nazwać swojej potrzeby. Nie o zwykłą transakcję tu jednak chodzi, ale raczej o pokazanie relacji panujących w dzisiejszym społeczeństwie, relacji, które traktowane są w kategoriach czysto użytkowych - wymiany, dealu. Niemczyk i Nosiński, Dealer i Klient, wymieniają się więc słowami, minami, dotykiem i... nic z tego nie wynika. Tekst Koltesa, ostry, pełen metafor, zapętleń, niedomówień, pełen "szumów", z których odcedzić trzeba to co istotne - tak jak powieści Michela Houellebecqa, Philippe Djiana czy Douglasa Couplanda - jest lustrem, w którym widzimy samych siebie i ten widok do najprzyjemniejszych nie należy. To lustro pokazuje, że w tym swoim triumfalnym pochodzie ku lepszej przyszłości doszliśmy tylko do punktu, w którym istnieje pożądanie, lecz nie ma obiektu pożądania, istnieje przymus konsumowania, lecz nie bardzo wiemy, na co mamy ochotę i co miałoby nas zaspokoić, bo na pewno nie seks, narkotyki czy pieniądze. Świat w oczach Koltesa to świat, w którym pustka osacza i nie daje o sobie zapomnieć, a człowiekiem rządzi nieopisany lęk przed samotnością.
W tym spektaklu widz w kameralnej atmosferze Pokoju Becketa konfrontowany jest tylko z dwoma aktorami, dwoma postaciami i słowami. To one są tu najważniejsze. Towarzyszy im nowoczesna, transowa, klubowa muzyka grana na żywo przez młody zespół Natural Born Chillers, która dodatkowo akcentuje emocje postaci, ale, niestety, od wypowiadanych słów - a tekst łatwy nie jest i wymaga od widza nieustannego skupienia - odwraca uwagę.
Choć w spektaklu (który jest raczej połączeniem koncertu, dyskoteki, poetyckich slamów czy imprez klubowych niż tradycyjnym spektaklem) dwóch aktorów, opowiadając o rozpaczliwej samotności i braku uwagi ze strony innych, usiłuje zwrócić na siebie uwagę widzów. Wojciech Niemczyk i Tomasz Nosiński dają z siebie wszystko. Tańczą, wyginają ciała w konwulsyjnych pozach, tikach, drgawkach i prowadzą dialog naładowany skrajnymi emocjami, pełen nerwowych pisków, krzyków i skowytów (brawa dla Wojciecha Niemczyka za efektowną scenę z narastającym, histerycznym krzykiem), jak gdyby chcieli własnymi ciałami powiedzieć: tak, świat oszalał, ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że my w tym świecie żyjemy i musimy żyć dalej. Pytanie tylko: jak w tym szaleństwie odnaleźć metodę na siebie, na spokój, na przyzwoitość, na zaspokojenie?
Reżyser Radosław Rychcik wytrąca widza z równowagi. Żongluje emocjami, szokuje. I sprawia, że wobec tego, co na scenie, nikt nie pozostaje obojętny. Tak jak na sobotniej premierze, znajdą się tacy, którzy przywitają spektakl brawami na stojąco, i tacy, którzy wyjdą przed jego zakończeniem. Większość z tym, co zobaczyła, zmierzy się dopiero po powrocie do domu. Bo chyba tak należy interpretować nieśmiałe - jak na kieleckie realia - oklaski na zakończenie spektaklu. Gorzej, jeśli te brawa były tylko kurtuazyjną reakcją dobrze wychowanej publiczności. Bo tak to już jest, że wolimy oglądać na scenie coś, co wprawi nas w dobry nastrój, niż nagiego (dosłownie) życiowego popaprańca - Klienta i histeryka - Dealera. Nie zdziwiłabym się, bo zawsze, gdy przeglądamy się w oczach innych, wolimy wierzyć w to, iż jesteśmy piękni i zabawni, niż gburowaci i brzydcy. Radosław Rychcik pokazuje, że jesteśmy brzydcy, a świat jest pełen samotności, cierpienia. Pełen życiowych nieudaczników, poszukujących spełnienia snu o powszechnej szczęśliwości. Nie wszyscy istnienie takiego świata przyjmują do wiadomości i nie dla nich zapewne jest ta sztuka. Ale nie znaczy to, że takiego świata nie ma i że nie warto pokazywać go, by ostudzić trochę zachwyt nad sobą i tym światem.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
miércoles, 24 de diciembre de 2008
Tomasz Nosinski, jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, którą ukończył w 2008 roku.
Związany z teatrami krakowskimi: Nowym i Łaźnia, dużo pracuje z Radosławem Rychcikiem, reżyserem. Projekt "Samotność pól bawełnianych" Bernarda M. Koltesa, którego premiera miała miejsce w naszym teatrze w październiku 2009 roku, w reżyserii Rychcika, właściwie zdecydował o najbliższej zawodowej perspektywie Nosinskiego: od sezonu artystycznego 2010/2011 jest w zespole aktorskim Teatru im. S. Żeromskiego. Brał udział w warsztatach Krystiana Lupy, ponadto ma na swym koncie role w takich spektaklach jak m.in. Versus, Sen nocy letniej, Kuszenie cichej Weroniki. Spektakl "Samotność pól bawełnianych" okazał się ogromnym sukcesem, a Tomasz Nosinski, na koniec ubiegłego sezonu został wyróżniony za rolę Klienta przez jedną z kieleckich redakcji.
Poza tym, że kocha teatr i w nim widzi sens swojego życia - jest koneserem wina, wszelkich sztuk plastycznych, muzyki. Ukończył także kurs pilotażu.
http://www.teatr-zeromskiego.com.pl/nowa/zespol/nosinski/nosinski.html#
Suscribirse a:
Entradas (Atom)

